Vege

Autor: Maj , czwartek, 6 września 2012 12:57

We wrześniowym magazynie Kuchnia natrafiłam na nagrodzony w konkursie wegański przepis z bloga Wegan Nerd!. Sam przepis, nie powiem, interesujący- makaron z sosem z awokado i jarmużu. Ciekawy pomysł. A że ja się nudzę, to i na te blogi polecane wchodzę. No i zawędrowałam na Wegan Nerda.

Kiedy zaczęłam studia na analityce medycznej wyprowadziłam się z domu i zaczęłam sama rozporządzać pieniędzmi. Tak jakoś wyszło, że niespecjalnie starczało mi na mięso. W ten sposób nie jadłam mięsa ani jajek w ogóle przez tydzień. Wracałam na weekend do domu i pożerałam kabanosy, wędliny, jajecznice z boczkiem, albo przyjeżdżał do mnie M i kupowaliśmy 0,5 kg mielonego lub szliśmy na "mięsną" pizzę (Jajka to moje prywatne zboczenie, bo pewnego poziomu okrucieństwa nie jestem w stanie znieść. Dlatego albo kupuję "jedynki" za ciężkie pieniądze albo nie kupuję jajek wcale. Teraz dostaję je od dziadka albo znajomego ze strony M). Z czasem weekendowy "głód" na mięso zmalał i zniknął. Z powodzeniem przez całe tygodnie obywałam się bez mięsa lub z niewielką jego ilością. Uwielbiałam i uwielbiam do tej pory warzywne curry, zupy kremy, makarony z rozmaitymi warzywnymi sosami. Wolę świeżo i kolorowo niż buro i ciężko. Niemniej, uważam, że mięso jest pyszne, potrzebne, a my anatomicznie i fizjologicznie jesteśmy przystosowani do przyjmowania różnych rodzajów pokarmu, w tym rzeczonego mięsa i jego przetworów.
W swojej diecie uwzględniam to wszystko i bezboleśnie oraz swobodnie przychodzi mi gotowanie (i karmienie tymże :p) potraw w większości wegetariańskich, choć nikt ich tak nie nazywa.
To magia słowa. Trochę jak z dietą. Kiedy obwieszczamy otoczeniu i samym sobie, że oto przechodzimy na DIETĘ, to natychmiast jedzenie które jemy staje się takie jakieś... tekturowe. Co więcej, ja na przykład kiedy wiem, że jestem na diecie, natychmiast staję się częściej i bardziej głodna. Mój apetyt robi mi na złość. Tak samo ze słowem "wegetariańskie" lub "wegańskie". Kiedy nie ogłosimy, że pomidorowa z ryżem jest wegańska, pozostanie ona pomidorową z ryżem, a nie dziwolągiem.

Czytam te blogowe przepisy, czytam i czasem wiem, że chciałabym spróbować. Choćby po to, by sprawdzić jak będę się czuła z tym jedzeniem. Co ciekawe, większość z wegańskich przepisów (a wegetariańskich to już w ogóle!) jest pyszna i prosta w przygotowaniu.
Ale jednocześnie nie chciałabym rezygnować z tylu rzeczy, które tak lubię. Chyba najgorzej byłoby rozstać się z serem. Wiem, że są wegańskie odpowiedniki, ale to już nie to samo co tłusty, pyszny, śmierdzący francuski Camembert.

Miała być notka o naprotechnologii, a wyszło coś takiego. Dziwne.

0 Response to "Vege"

Prześlij komentarz